4 października 2017 roku - życie bez Jezusa

Moje życie bez Jezusa staje się narastającą ciemnością; niespokojne jest jezioro, które się burzy - szybciej się męczę, brakuje mi tchu, sił, ogarnia mnie lęk, frustracja... "Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów (Stadion - miara długości używana w starożytnej Grecji; równa 600 stopom. Odpowiada długości od 174 do 210 metrów. Najczęściej przyjmuje się 192 m. Czyli 30 stadiów to około 6 kilometrów) ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: "To ja jestem, nie bójcie się!". Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali" (J 6, 16-21). Jezioro Tyberiadzkie ma długość 21 km i szerokość 13 km, byli więc w połowie jeziora, na samym środku, a to oznacza, że nie mogli natychmiast znaleźć się na drugim brzegu w naturalny sposób - Jezus dobitnie zademonstrował uczniom, że z Nim pokonuje się trudności błyskawicznie; ustał lęk, ustąpiło zmęczenie.