Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

12 sierpnia 2018 roku - "ciało Syna Człowieczego"

Przypomina mi się spostrzeżenie św. Augustyna, że o ile przyjmowany przez nas w formie pokarmu zwykły chleb upodabnia się do nas i staje się częścią naszego ciała, to spożywane przez nas „ciało Syna Człowieczego” odwrotnie - upodabnia nas do siebie, do Chrystusa, jednocząc nas z Nim maksymalnie.

 

28 marca 2018 roku - "ponad tym wszystkim jest Zmartwychwstanie"

Zachowała się tylko jedna homilia bł. Władysława Bukowińskiego. Wygłosił ją na Wielkanoc w 1970 roku w Karagandzie. Była ona apologią Zmartwychwstania i zawierała przesłanie wielkiej nadziei dla zesłańców.

Na zakończenie naszych wielkopostnych rozważań zacytuję fragment z tej homilii: My kochani my powinniśmy pamiętać jak nas upomina Kościół słowami pieśni wielkopostnej: „Wisi na krzyżu Pan Stwórca nieba, płakać za grzechy człowiecze potrzeba”. Powinniśmy wnosić w świat współczesny, który już nie chce pamiętać o grzechach nasz żal, nasz ból, naszą pokutę za grzechy, nasze łzy za grzechy, za grzechy nie tylko własne, ale i za grzechy zwłaszcza w swojej rodzinie, ale nie same tylko łzy, nie sam tylko żal, powinniśmy wnosić tę radość, którą Pan Jezus po przezwyciężeniu grzechu, śmierci i szatana przynosi nam. Z Nim mamy zwyciężać grzech, i na podstawie tego zwycięstwa, żyjąc czystą duszą, żyjąc z tym samym Panem Jezusem, który przychodzi do naszych dusz w Komunii Świętej, my powinniśmy być głęboko radośni. Kończąc homilię, ks. Bukowiński życzył słuchaczom wielkiej radości Zmartwychwstania: Dlatego moi kochani, może tam dość cierpienia w domu, może łzy płyną, może choroba, może jakiś niepokój, jakieś inne cierpienie – tak to zwykle jest, ale ponad tym wszystkim jest Zmartwychwstanie, jest oczekiwanie szczęścia w niebie, jest zaczątek życia zmartwychwstałego już tu na ziemi.

 

27 marca 2018 roku - Umiłowany uczeń

Przypatrzmy się tym dwóm uczniom: umiłowanemu uczniowi, który spoczywał na piersi Jezusa i zdrajcy Judaszowi.

Umiłowany uczeń symbolizuje ostateczną więź z Jezusem, jaką Bóg obiecał nam wszystkim. Być może z pewnym zażenowaniem czytamy, że umiłowany uczeń spoczywał „na łonie Jezusa”. A tymczasem zamysłem Ewangelisty jest tu odwołanie się do niepojętej jedności Syna Jednorodzonego z Przedwiecznym Ojcem. Otóż na wzór tej właśnie jedności dokonuje się nasze zjednoczenie z Jezusem.

Przejdźmy do nieszczęsnego ucznia, Judasza. Co to znaczy, że po spożyciu kawałka chleba, jaki mu podał Pan Jezus, wszedł w niego szatan? Oto Pan Jezus podejmuje jeden z ostatnich wysiłków ratowania go. Jak skomentował tę scenę św. Augustyn: Judasz, który już przedtem uległ szatanowi, teraz oddał mu się na własność; pozwolił szatanowi, żeby ten w nim zamieszkał.

 

26 marca 2018 roku - RATUJ DUSZĘ SWOJĄ

Na kilka dni przed swoją męką Jezus zatrzymał się w domu swoich przyjaciół: Marii, Marty i Łazarza. Średniowieczna pobożna tradycja była przekonana, iż spędził w tym domu jakiś czas (a nie tylko spożył wspólny posiłek).

Ta sama tradycja – już nie tylko pobożna, ale także przenikliwa i mądra – upatrywała w domu z Betanii obrazu ludzkiej duszy. Czy nie jest bowiem tak, że owym domem, w którym Jezus chce się docelowo zatrzymać, jest wnętrze każdego z nas?

Łazarz – to ta część każdego z nas, która potrzebuje zmartwychwstania. Łazarz – to „stare” Ja. Bycie Łazarzem to moja zdolność do dawania świadectwa: byłem „trupem”, a oto żyję. Odnaleźć w sobie Łazarza być może jest najtrudniej, oznacza bowiem: zobaczyć siebie w całej prawdzie, przyznać się przed sobą do własnej martwoty.

Na progu Wielkiego Tygodnia otrzymujemy czytelny sygnał: RATUJ DUSZĘ SWOJĄ. Błogosławiony Władysławie Bukowiński, pomóż m zobaczyć moje stare Ja, bym razem z Chrystusem mógł powstać do nowego życia.

 

23 marca 2018 roku - pedagogia Jezusa

W dzisiejszej Ewangelii aż dwa razy stosuje Jezus tę metodę pedagogiczną, która polega na tym, że aby dziecko przyjęło gorzkie lekarstwo, podaje się mu je razem z cukrem. Widzieliście przecież – mówi im – wiele moich dobrych czynów, pochodzących od Ojca. Krótko mówiąc: uznają, że cukier jest słodki, uznają, że Jezus wykonuje wiele dobrych czynów, ale absolutnie nie mogą się zgodzić z tym, że te Jego dobre czyny pochodzą od Jego Ojca. Ponieważ wskazanie na czynione przez siebie dobro nie przyniosło żadnego skutku, Pan Jezus walczy o nich od innej strony. Wskazuje na tekst Psalmu mówiący o tym, że nawet oni, zwyczajni ludzie, zdolni są do jakiegoś realnego uczestnictwa w Bogu. Niestety również ta próba dotarcia do ich serc i umysłów skończyła się niepowodzeniem.

Bł. Władysław Bukowiński przytaczał historię wdowy, która bardzo cierpiała, ponieważ wychowała ateistów. Jej historię ks. Władysław kończy pełnym nadziei ostrzeżeniem: „Odpowiedziałem jej, że nigdy nie jest za późno się modlić, wytrwale wzywać miłosierdzia Bożego.” Wdowa przytoczyła słowa swojego syna: „Ty mamo módl się, ile chcesz. Ale nie wymagaj ode mnie, żebym ja się modlił”. Córka jeszcze boleśniej zraniła matkę: „Jaka ty jesteś zacofana, że się jeszcze modlisz. Nie rozumiesz, że to jest głupota i strata czasu”.

Wielka to tajemnica, że niekiedy sam Bóg może przegrać walkę z nami o nasze dobro.

 

22 marca 2018 roku - Nie lękajmy się dawać świadectwo prawdzie...

Przeciwnicy Pana Jezusa nosili w sobie przeświadczenie, iż żaden człowiek nie może być większy od Abrahama. Fałszywemu myśleniu Jezus przeciwstawia prawdę: „Zaprawdę powiadam wam: zanim Abraham stał się, Ja jestem”. Powiedzenie prawdy wywołało oburzenie słuchaczy, ściągnęło na Jezusa zagrożenie. Jednak w ten sposób Pan nasz zostawił nam przykład, jak mamy się przeciwstawiać fałszywym przeświadczeniom. Nie lękajmy się dawać świadectwo prawdzie, nawet jeżeli narażamy się w ten sposób na czyjeś oburzenie, a nawet prześladowanie.

Bł. Władysław Bukowiński uważał, że trzeba się modlić i otwarcie bez lęku mówił o tym w rozmowie ze śledczym: „A co wy tam robicie?” Ja: „Modlę się do Boga”. On zrywa się z miejsca i wrzeszczy na całe gardło: „Tutaj surowo się zabrania modlić się do Boga!” Ja: „Niech się pan uspokoi. W przyszłości będę się tak modlić, żeby Pan tego nie zauważył”.

 

21 marca 2018 roku - "słodkie jest jarzmo Chrystusowe, a brzemię Jego jest lekkie"

To są dwie zupełnie rożne rzeczy: być uczniem Pana Jezusa tylko do czasu, a być Jego uczniem na zawsze, wytrwać w Jego nauce.

Niestety, wielu ludzi przestaje być uczniami Pana Jezusa w momencie próby. Uciekamy od Jego nauki, kiedy trwanie przy niej domaga się zbyt wielkich, naszym zdaniem, poświęceń. Niektórzy przestają być uczniami Pana Jezusa, bo chcą mieć spokój, chcą unikać szyderstw, docinków i nietolerancji, jakie nieraz spotykają tych, którzy otwarcie przyznają się do wiary, jak chociażby naszych skoczków.

Osobiście pomagają mi słowa ks. Bukowińskiego. Często je powtarzał w łagrach sowieckich, a więc jemu też pomagały: „Nic też nie zbliży człowieka wierzącego do Boga, a szczególnie do Chrystusa ukrzyżowanego jak właśnie cierpienie. Wiem tylko jedno, iż słodkie jest jarzmo Chrystusowe, a brzemię Jego jest lekkie…”.

 

20 marca 2018 roku - Jakie to szczęście...

Dlaczego Pan Jezus powiedział: „Jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach”? Przecież ci, z którymi rozmawiał, widzieli Go i słyszeli, mogli Go nawet dotknąć, zatem nie musieli wierzyć, że On jest.

Ale bo też to „Ja jestem” ma w ustach Pana Jezusa znaczenie najszczególniejsze. „Ja jestem” jest to starotestamentalne imię Boga. Tak właśnie przedstawił się Bóg Mojżeszowi, kiedy mu polecił wyprowadzenie swego ludu z niewoli egipskiej. „Ja jestem”, „Jestem, Który jestem”.

„Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego”. To ostatnie zdanie z dzisiejszej Ewangelii powiało optymizmem. Wreszcie dotarło do nich! Dotarło to również do nas. I co dalej? Spodobała mi się myśl bł. Władysława Bukowińskiego adresowana do przyjaciela Karola. My też jesteśmy przyjaciółmi ks. Bukowińskiego, a więc adresowana jest również do nas: „Jakie to szczęście, że od młodości Jezus nas pociągnął ku sobie, choć poszliśmy za Nim różnymi drogami. Trwajmy w Jego miłości”.

 

19 marca 2018 roku - nasze rozterki

W Ewangelii Mateusza czytamy o rozterkach Józefa, kiedy zauważył, że jego dziewicza małżonka jest brzemienna. Wtedy Józef postanowił rozłączyć się z Maryją bez oskarżania jej o cudzołóstwo, co automatycznie wystawiało na szwank jego własne dobre imię. Jak wiemy, sam Bóg zatroszczył się o to, ażeby Józef zrozumiał tajemnicę macierzyństwa Maryi. Ze względu na tamte rozterki św. Józef jest dziś patronem małżonków kuszonych do rozwodu.

Tak się składa, że dla naszej wspólnoty w Szucińsku parafią-matką jest parafia św. Józefa w Makinsku. Duszpasterze z tej parafii położyli ten pierwszy kamień pod budowę żywego Kościoła, który z czasem przekształcił się w samodzielną placówkę.

Bliska wieź ze św. Józefem przetrwała do dnia dzisiejszego. Przeżywamy wielkie rozterki, kiedy małżonkowie żyją bez ślub. W Kazachstanie sytuacja jest specyficzna: „Częściej trzeba błogosławić taką parę małżeńską, która już żyje ze sobą, ale bez błogosławieństwa kapłańskiego. Miałem i takie wypadki – pisał ks. Władysław Bukowiński – że równocześnie dawałem ślub ojcu i synowi, matce i córce. Błogosławiłem w jednym dniu do 30 par małżeńskich, oczywiście po wysłuchaniu generalnej spowiedzi z całego życia.”

 

16 marca 2018 roku - Bóg dopuszcza do tego, że wciąż jest zabijany

Chyba już nie da się bardziej pokazać nieskończonej odległości między Bożą miłością a ludzkim grzechem: Oto Syn Boży, Bóg prawdziwy, szuka człowieka, żeby go ocalić i w tym celu staje się jednym z nas i przyjmuje nasz ludzki los. My, w odpowiedzi na tę Jego miłość – korzystając z tego, że On stał się jednym z nas – szukamy Go, żeby Go zabić.

Bóg dopuszcza do tego, że wciąż jest zabijany. Wielu zabija Go we własnej duszy, ponieważ głos sumienia przypomina im jakieś wielkie grzechy. W ślad za tym chcą Go zabijać w duszach innych, zwłaszcza słabszych od siebie. Wyrzucają Go z przestrzeni publicznej, którą chcieliby uczynić miejscem zwycięstwa tego, co bezbożne i Bogu przeciwne. Wyrzucają Go z rodzin – pisał we wspomnieniach ks. Władysław Bukowiński – tych rodzin, gdzie rodzice nie modlą się ze swoimi dziećmi…

Pamiętajmy, że Jezusa ludzie wielokrotnie chcieli zabić. Zabili Go jednak dopiero wtedy, kiedy On się na to zgodził.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 16